pi±tek, 02 grudnia 2011
AUDIOBLOG OPOWIADANIA - odc. 5: Dlaczego warto graæ w szachy i co lalkom do tego
WIELKI POWRÓT SZMACIANYCH LAL ODC. 5 Dlaczego warto graæ w szachy, i co lakom do tego
(ods³uchaj plik mp3 lub przeczytaj poni¿ej) Godzinê pó¼niej zaczê³a siê lekcja polskiego. Pani Ewa, nauczycielkla wesz³a do klasy, i ...jakie¿ by³o jej zdziwienie, gdy nikogo nie zasta³a. Wyjrza³a na korytarz, ale tam równie¿ by³o pusto, a przynajmniej przed jej sal±. Us³ysza³a za to jaki¶ ha³as dobiegaj±cy z boiska. Wyjrza³a przez okno, i oczom jej ukaza³o siê ogromne zbiegowisko. w ¶rodku którego t³uk³y siê dwie dziewczyny, Go¶ka i Ada. Ok³ada³y siê jakimi¶ dziwnymi przedmiotami, ale pani od polskiego jeszcze nie by³a pewna co to takiego, czy to rêczniki, czy jakie¶ szmaty.Nauczycielka otworzy³a okno.
Ma³gosia, choæ nie za bardzo umia³a graæ w szachy, to jednak zgodzi³a siê. Pomy¶la³a, ¿e w ten sposób nauczy siê my¶lenia strategicznego, a tylko za pomoc± odpowiedniej strategii pokona Adê, i jej stronnictwo. c.d.n. PS. Je¶li chcesz otrzymaæ mailem informacje o kolejnych opowiadaniach, zamów newsletter.
sobota, 12 listopada 2011
CHARLOTTE - (odc 4 opowiadania)
WIELKI POWRÓT SZMACIANYCH LAL ODC. 4 CHARLOTTE
(ods³uchaj plik mp3 lub przeczytaj poni¿ej) Nastêpnego dnia Ma³gosiê obudzi³ dopiero telefon. „Telefon, o tak wczesnej porze? Kto to mo¿e byæ” – dziwi siê Ma³gosia. Zanim odebra³a po³±czenie, przeci±gnê³a siê dwa razy i ziewnê³a ze trzy. „Halo?” – zapyta³a sennie po wci¶niêciu zielonej s³uchawki. - Gosia, tu Mariola – us³ysza³a w telefonie swoj± przyjació³kê. Mariola by³a jaka¶ zdenerwowana i mówi³a przyspieszonym g³osem. – Musisz koniecznie tu przyj¶æ. - Tu? – zapyta³a Gosia – To znaczy gdzie jest to „tu”? Bo ja my¶la³am, ¿e tu, to jest tu, czyli w moim mieszkaniu. - Oj, przestañ siê zgrywaæ Go¶ka – odpar³a Mariolka – Jestem wcze¶niej w szkole, bo chcia³am pój¶æ do biblioteki. Wiesz co tu siê dzieje? - Co takiego? - Wszyscy gadaj± o lalce. - No wiem przecie¿. – odpar³a spokojnie Ma³gosia. – Przecie¿ ten cyrk zacz±³ siê wczoraj... - Nie o twojej lalce gadaj± – przerwa³a zdenerwowana Mariolka.- Gadaj± dzisiaj o Charlottcie. To taka zar±biasta lalka, któr± przynios³a Ada z pi±tej „C”. - „Ta” Ada? – upewni³a siê Gosia. - Tak, to „TA” Ada, której tak nie cierpisz. – potwierdzi³a Mariola. – Teraz ju¿ wiesz dlaczego masz tu szybko byæ. I koniecznie zabierz ze sob± Lottê. Nie mo¿emy byæ gorsze od tej krowy. - Zaraz tam bêdê – powiedzia³a Gosia i od³o¿y³a telefon.
Ada, to najwiêksza konkurentka zarówno Gosi, jak i Mariolki. A przede wszystkim, to najwiêkszy wróg ich ca³ej klasy. Strasznie psu³a im opiniê, na¶miewa³a siê z ch³opaków, a dziewczynom te¿ dogryza³a przy ka¿dej okazji. Ada, choæ by³a ³adn± dziewczyn±, to jednak mia³a okropny ¶miech. Pe³en z³o¶ci i szyderstwa. Dlatego tak bardzo Gosia i Mariola jej nie lubi³y. Ma³gosia umy³a siê szybciutko, ubra³a, zabra³a z kuchni przygotowane drugie ¶niadanie, w³o¿y³a do plecaka Lottê (tym razem ju¿ ¶wiadomie i dobrowolnie) i ruszy³a pospiesznym krokiem do szko³y. Trzeba utrzeæ Adzie nosa. Niech wie, czyja lala jest lepsza. Oj.. bêdzie siê dzia³o!
PS. Je¶li chcesz otrzymaæ mailem informacje o kolejnych opowiadaniach, zamów newsletter.
¶roda, 09 listopada 2011
LALKOWY KOSZMAR (opowiadania w mp3 ci±g dalszy - odc. 3)
WIELKI POWRÓT SZMACIANYCH LAL ODC. 3 (ods³uchaj plik mp3 lub przeczytaj poni¿ej) W nocy Ma³gosia d³ugo nie mog³a zasn±æ. Za du¿o siê wydarzy³o tego dnia. Nie mog³a sobie darowaæ tego, ¿e zosta³a o¶mieszona przez swoj± star± g³upi± lalê. „Nie cierpiê ciê wredna Lotto! Nie rozumiem, jak ja ciê kiedy¶ mog³am kochaæ, i przytulaæ do snu...” – my¶la³a sobie. A tymczasem Lotta siedzia³a na krze¶le, obok ³ó¿ka, i Ma³gosi wydawa³o siê, ¿e lala ¶mieje siê z niej. Ksiê¿yc ¶wieci³, wiêc co nie co by³o widaæ w pokoju. Gosia opar³a siê na ³okciach, ¿eby lepiej przyjrzeæ siê lalce i... rzeczywi¶cie. Lotta ¶mia³a siê g³upkowato i z³o¶liwie z Ma³gosi. „Pa³ê dosta³a, pa³e dosta³a, ale jeste¶ g³upia” – wo³a³a Lotta i ¶mia³a siê ca³y czas. - O ty paskudo jedna! – krzyknê³a Ma³gosia, i cisnê³a w Lottê poduszk± tak mocno, ¿e a¿ lala spad³a z krzes³a. Ale tylko na chwilê by³a cicho. Ku zdumieniu Ma³gosi, Lotta bowiem wsta³a, otrzepa³a siê, i jeszcze g³o¶niej zaczê³a ¶miaæ siê i wykrzykiwaæ: „Pa³a z matmy, pa³a z matmy, cha.. cha.. cha...” Gosia chwyci³a Lottê, i wyrzuci³a j± z pokoju. Ale na nic siê to zda³o, bowiem, za chwilê lala wpad³a z powrotem do pokoju, nie wiadomo nawet jak, chyba przez okno – pomy¶la³a Ma³gosia. A potem wybieg³a z pokoju, ¿eby uciec od lalki. Ale ucieczka siê nie uda³a. Lotta bowiem by³a ju¿ wszêdzie. Gdy Ma³gosia chcia³a poogl±daæ telewizjê, to na ka¿dym kanale trajkota³a Lotta. Gdy zajrza³a do lodówki, ¿eby co¶ przek±siæ, to tam równie¿ siedzia³a ju¿ Lotta na eleganckim pó³misku, i elegancko skrzecza³a „pa³a z matmy, ale g³upia...”. Ale to jeszcze nie wszystko. Gdy wykoñczona tym wszystkim Gosia, chcia³a siê ukryæ w ostatnim bastionie wolno¶ci, czyli w kibelku, gdy szybko zamknê³a za sob± drzwi, a potem otworzy³a sedes, a wtedy z muszli klozetowej wychyli³ siê ³eb Lotty, wykrzykuj±cej, ¿e „pa³a z matmy...” TO WTEDY MA£GOSIA JU¯ NIE WYTRZYMA£A I.... SIÊ OBUDZI£A. Uff.... to by³ tylko g³upi sen.
PS. Je¶li chcesz otrzymaæ mailem informacje o kolejnych opowiadaniach, zamów newsletter. CI¡G DALSZY OPOWIADANIA O LALACH, CZYLI JAK TO SIÊ STA£O (odc.2)
WIELKI POWRÓT SZMACIANYCH LAL ODC. 2
(ods³uchaj plik mp3 lub przeczytaj poni¿ej)
Po feralnej lekcji matematyki, Gosia i pozostali uczniowie pi±tej „d” wyszli na przerwê. Zrobi³ siê niema³y t³um wokó³ Lotty i jej w³a¶cicielki. Szmaciana lala przechodzi³a z r±k do r±k, bowiem ka¿da z dziewcz±t chcia³a przynajmniej jej dotkn±æ. „Ja cie, ale lalka” – pada³y komentarze. „Moja mama tak± siê bawi³a, jak by³a ma³a”, „Mama? Co ty chrzanisz, chyba prababka chcia³a¶ powiedzieæ!” , „Sama jeste¶ prababka! Jak mówiê, ¿e mama, to mama”. „A u mnie to tata trzyma tak± w gara¿u” – powiedzia³a inna – „Trzyma w niej swoje brudne ¶rubokrêty i gwo¼dzie”. - Gwo¼dzie i ¶rubokrêty w lalce? – dziwili siê – Ale gdzie? - Nie wiem. Chyba j± musia³ wcze¶niej wypatroszyæ...
I w taki oto sposób, szmaciana lalka zaczê³a robiæ furorê, i to nie tylko w klasie. Ca³e bowiem zamieszanie wokó³ Lotty zosta³o zauwa¿one równie¿ przez pozosta³± spo³eczno¶æ szkoln±.
SK¡D LOTTA ZNALAZ£A SIÊ W PLECAKU MA£GOSI Po powrocie do domu Ma³gosia przeprowadzi³a dochodzenie, w sprawie lalki. Kilka pytañ zadanych m³odszemu braciszkowi za³atwi³o sprawê. M³odszy braciszek, czyli czteroletni Pawe³ek zgubi³ swoje autko. Wpad³o mu za szafê, i postanowi³ ¿e zrobi wszystko, ¿eby autko odzyskaæ. No i zacz±³ wciskaæ siê za szafê i wyci±gaæ z stamt±d ró¿ne mniej lub bardziej zapomniane rzeczy. Wyj±³ wiêc siedem pojedynczych skarpet (Ma³go¶ki oczywi¶cie, nie jego), piêæ gaæ (te¿ nie jego. On, Pawe³ek nie mia³ w zwyczaju wyrzucaæ brudnych gaci za szafê, zamiast do kosza na bieliznê), kilka paroletnich ciasteczek ( z tego znaleziska to siê Pawe³ek najbardziej ucieszy³), a nawet by³y dwa cukierki czekoladowe.
No i gdy my¶la³, ¿e nic wiêcej nie znajdzie, i ¿e jego ukochana, czerwona wy¶cigówka przepad³a, to w ostatniej chwili chwyci³ za co¶ dziwnie wiêkszego. Z³apa³ to mocno i ci±gn±³, ci±gn±³, ci±gn±³... a¿ wyci±gn±³. A potem to sam siê zdziwi³ co wyci±gn±³. Wielka, na jakie¶ czterdzie¶ci centymetrów lala, ca³a w pajêczynach i farfoclach. - Ale cudo! – stwierdzi³ Pawe³ek, i pobieg³ ze swoj± zdobycz± do mamy. - Mama, patrz co znalaz³em - wykrzykn±³ tryumfalnie wymachuj±c szmaciank±. - O, stara lalka Ma³gosi – Zawo³a³a mama. – Daj, oczyszczê j±. Mama obra³a lalê z brudu. - To jest Lotta – powiedzia³a. – To by³a bardzo droga lalka. Ma³gosia kiedy¶ bardzo j± kocha³a. Ale potem siê pok³óci³y, i Lotta zosta³a porzucona. Schowaj Pawe³ku lalkê gdzie¶ u Ma³gosi, na pewno ucieszy siê jak j± zobaczy.
Pawe³ek pogapi³ siê jeszcze trochê na lalê, po czym nie wiele my¶l±c, schowa³ j± w szkolnym plecaku Ma³gosi. Nikt nie wiedzia³ dlaczego Pawe³ek to robi. To znaczy, dlaczego jak ma co¶ do Ma³gosi, to chowa w jej plecaku. Ju¿ raz za to oberwa³. Kiedy¶ mama zrobi³a im kanapki z czekolad±. Pawe³ek swoje kanapki zjad³, a kanapki Ma³gosi schowa³ jej do plecaka. Ma³gosia bowiem by³a przez chwilê bardzo zajêta rozmow± telefoniczn± z kole¿ank±. Mo¿na sobie tylko wyobraziæ, co nastêpnego ranka w szkole Ma³gosia wyci±gnê³a ze swojego plecaka, gdy przygotowywa³a siê do lekcji. Ca³y czekoladowo-ma¶lany zeszyt do jêzyka polskiego by³, normalnie „palce lizaæ”. No i oczywi¶cie, nadawa³ siê do wyrzucenia, ale zanim Gosia to zrobi³a, musia³a go najpierw przepisaæ. A Pawe³ek to fruwa³ potem, jak ten pêkniêty balonik – po ca³ym mieszkaniu w³±cznie z sufitem, i na lampie siê zatrzymawszy. c.d.n.
PS. Je¶li chcesz otrzymaæ mailem informacje o kolejnych opowiadaniach, zamów newsletter. OPOWIADANIE PIERWSZE - EKSKLUZYWNA LOTTA (odc.1)
WIELKI POWRÓT SZMACIANYCH LAL ODC. 1 EKSKLUZYWNA LOTTA (ods³uchaj plik mp3 lub przeczytaj poni¿ej) Tak naprawdê, to wszystko zaczê³o siê od Lotty. Lotta to lala, ca³a ze szmat, ale byle jaka to lala. Lala wyjechana w kosmos, jak to siê teraz mawia, albo kiedy¶ mawiano. Lottê, czyli tê lalê, przynios³a j± do szko³y Ma³go¶ka.
DLACZEGO MA£GO¦KA PRZYNIOS£A DO SZKO£Y SZMACIAN¡ LALÊ?
Tego dnia pierwsza mia³a byæ matematyka. Go¶ka usiad³a, jak zwykle w drugiej ³awce. Siedzia³a razem z Mariolk±, z któr± uwielbia³a siê wyg³upiaæ. Wyg³upia³a siê tak g³o¶no, ¿e nawet dzwonka nie us³ysza³a, ani nie zauwa¿y³a nauczyciela od matmy, który akurat wszed³ do klasy. Pan Andrzej (bo tak mia³ na imiê psor od matmy) od razu musia³ zwróciæ uwagê na Ma³go¶kê. Nie sposób, ¿eby nie zwróci³ na ni± uwagi, skoro ta w³a¶nie wali³a piórnikiem po g³owie Mariolê.
¯eby by³o weselej, to Go¶ka rapowa³a w rytm swojego walenia piórnikiem . A recytowa³a mniej wiêcej tak: G£U PIA MARIO LA £EB PU STY MA ZA RAZ TAM KTO¦ NA SI KA
- A có¿ to za piêkna poezja Ma³gosiu?
Zapyta³ nauczyciel.
Go¶ka zrobi³a tak zwan± stopklatkê. W pozycji tu¿ przed kolejnym walniêciem w ³eb Mariolki. Mariolka zreszt± te¿ znieruchomia³a. Schowa³a tylko za siebie wyrwan± nogê od szkolnego stolika, (któr± to nog± mia³a zamiar zrewan¿owaæ siê Go¶ce).
Nauczyciel kaza³ dzieciom u¶i±¶æ w ³awkach, a Gosiê poprosi³ do odpowiedzi, i do sprawdzenia zadania domowego.
Wszyscy patrz± na Gosiê, z ogromnym zaciekawieniem. ¯e jak ona sobie biedna teraz poradzi. Znana jest wszak z tego, ¿e jest bardzo zdolna, ale i bardzo leniwa.
- Proszê bardzo - Nauczyciel siê rozgniewa³. - Nawet jeszcze zeszyt i ksi±¿ka nie wyjête z plecaka. Pros¿ê wyj±æ zeszyt i podej¶æ do mnie.
No wiêc Gosia, ca³a czerwona jak burak, albo jeszcze co gorszego, otwiera swój plecak i wyjmuje swój ...zeszyt?
- Ojej? Co to? - pyta zdziwiona Gosia, a ca³a klasa w ¶miech. Ma³gosia zamiast zeszytu trzyma³a w rêku... lalkê szmaciankê.
Nawet pan Andrzej nie móg³ siê powstrzymaæ i siê u¶miechn±³.
- No w³a¶nie Ma³gosiu, czy to jest twój zeszyt do matematyki? - zapyta³ nauczyciel.
Ma³gosia by³a ca³a zmieszana. - Ale ja nie wiem.... To moja stara lalka. Nie wiem sk±d siê ona, tutaj...
Potem zaczê³a przeszukiwaæ gor±czkowo ca³y plecak w nadziei, ¿e mo¿e jednak gdzie¶ znajdzie zeszyt do matematyki...
Ale nie znalaz³a. Do lekcji nie by³a przygotowana, no i dosta³a pa³ê. A jak ju¿ dosta³± tê swoj± zas³u¿on± pa³ê (zas³u¿on± wed³ug Mariolki, no bo przecie¿ nie wed³ug Ma³gosi), to usiad³a. I siedzia³a tak do koñca lekcji, ca³y czas czerwona jak burak, albo jak co jeszcze gorszego. Kurczowo pod ³awk± ¶ciska³a swoj± szmacian± lalê. I to by³a w³a¶nie owa ekskluzywna Lotta. C.D.N.
PS. Je¶li chcesz otrzymaæ mailem informacje o kolejnych opowiadaniach, zamów newsletter. |
Ostatnie wpisy
Zak³adki:
|